Wspomnienia z Freiburga

Półroczne stypendium XXI Edycji dobiegło końca i jako ostatni spośród sześciorga jej laureatów opiszę swoje wrażenia, kończąc tym samym cykl tegorocznych relacji. Jako wstęp pozwolę sobie wykorzystać jedyny ocalały fragment dziennika pewnego anonimowego studenta, znaleziony przeze mnie w bibliotece uniwersyteckiej we Freiburgu i przetłumaczony z języka niemieckiego:

„Jednym z ostatnich obrazów w fantastycznej galerii wspomnień z pobytu mego we Freiburgu jest taka oto sytuacja: mniej więcej w centralnym punkcie starówki, gdzie znaleźć można różnorodne i niezliczone, zdałoby się, kawiarnie, antykwariaty i sklepy z pamiątkami, jest też stara kamienica, na której bystre oko zauważy umieszczony z arystokratyczną skromnością napis „Pod złotym krzyżem”. Dziś jej wyższe piętra zamieszkali studenci, dlatego gdy przechodzi się tamtędy po północy, usłyszeć można rozśpiewane głosy, dochodzące jakby z nieba, lecz niezupełnie święte, bo nakręcane litrami napoju mętniejącego wraz z upływem nocy. Z kolei na parterze mieści się malutka lodziarenka, miejsce jasne, czyste i otwarte tylko za dnia, a obsługiwane przez niewinne istoty, wyjęte jakby z włoskich malowideł przedstawiających spokój Elizeum – jest to więc przeciwieństwo wspomnianych studenckich siedzib. Właśnie koło tej kamienicy przechodziłem któregoś z ostatnich dni, w połowie słonecznego popołudnia, gdy we wnętrzu lodziarni ujrzałem eleganckiego staruszka w brunatnym płaszczu i kapeluszu. Jego twarz, niemal w pełni stoicka, miała jednak w sobie także niepokojący cień frywolności, pojawiający się na ułamek sekundy tylko w momentach, gdy patrzył na mnie. Wtedy właśnie zdawał się mówić: „Tak, młodzieńcze! Też mieszkałem kiedyś tam, na górze i u stóp miałem złoty krzyż, a może…cały świat. Stoczyłem się stamtąd szybciej, niż przypuszczasz”. To zdarzenie, skrót całego życia, nakłoniło mnie do spojrzenia od początku na kończący się właśnie pobyt – całość mniejszą, lecz równie ulotną jak ludzka egzystencja.

Przyjechałem do Freiburga starym i pustym pociągiem jadącym w kierunku Bazylei, gdy na zewnątrz panowały syberyjskie mrozy. Miasto nocą było niemal niewidoczne, dlatego przejechałem drogę do nowego mieszkania, zjeżdżoną później tyle razy i tak ukochaną, prawie jej nie spostrzegłszy. Pokój, którego lokatorem miałem być przez kolejne pół roku, znajdował się na poddaszu dużego domostwa, zamieszkałego przez ośmioro ludzi, tajemniczych i w ciszy pierwszej nocy zdających się być niezliczonym gronem, którego kroki w różnym rytmie brzmiały gdzieś wewnątrz ścian i pod podłogą. Zasnąłem, włączywszy grzejnik i okrywszy się tym, co miałem w torbie.

Kolejnego dnia udałem się do Instytutu, gdzie po pewnym czasie przyjął mnie jeden z kolegów opiekuna, oszczędny w słowach i niezwykle poważny młody Niemiec. Rozkazał mi czekać około dwóch godzin, władczym i dziwnie strasznym gestem wyznaczył miejsce i przekazał materiały do nauki. Po tym czasie…”.

Tutaj urywa się ten niezwykle ciekawy rękopis. Postanowiłem przytoczyć go, ponieważ mógłby właściwie stanowić wstęp do opisu mojego pobytu stypendialnego. Ostatnie pół roku spędziłem bowiem we Freiburgu, uroczym, niewielkim mieście położonym u stóp Schwarzwaldu, blisko granic Niemiec z Francją i Szwajcarią. Jest to miasto pełne życzliwych ludzi, tysięcy studentów, badeńskich win i lokalnych serów, w którym środowisko naturalne przenika się ze sferą antropogeniczną w sposób harmonijny i prawie niezauważalny, tak że czasami, spacerując wąskimi uliczkami miasta, trafić można w jednym momencie na kwietną łąkę, do rodzinnej winnicy lub w nadrzeczne ustronie. Nad miastem górują zresztą wieża widokowa wychylająca się z lesistych zboczy Schlossbergu, na którą wiedzie cienisty szlak, mający swój początek jeszcze na starówce, oraz kilka, usytuowanych w górach turbin wiatrowych. Freiburg znany jest z doskonałej jakości powietrza i z rozbudowanej infrastruktury rowerowej. Nie dziwi więc fakt, że tutaj siedzibę swą ma oddział Instytutu Fraunhofera zajmujący się systemami energetyki słonecznej; właśnie w nim realizowałem projekt stypendialny.

Dla uściślenia – nie zajmowałem się, wbrew pozorom, tematyką odnawialnych źródeł energii. Instytut bowiem bada również zagadnienia efektywności energetycznej budynków i to w jednym z oddziałów tej gałęzi pracowałem. Zespół zajmujący się optymalizacją systemów automatyki budynkowej zaproponował mi zaangażowanie się w projekt polegający na wykrywaniu oscylacji w sygnałach pochodzących z regulatorów kontrolujących przeróżne parametry w systemach energetycznych, np. centralach klimatyzacyjnych, kotłach, instalacji oświetleniowej czy pompach ciepła. Oscylacje to duże wahania parametrów (np. temperatury), powstające w wyniku nieprawidłowej konfiguracji urządzeń, czynników zewnętrznych lub niedoskonałości mechanicznych. Powodują zwiększone zapotrzebowanie na energię, szybsze zużycie elementów i dyskomfort użytkowników budynku. Algorytm automatycznego wykrywania oscylacji był więc pierwszym krokiem, który trzeba było wykonać, by poradzić sobie z tym problemem. Pięć miesięcy nauki i pracy doprowadziło mnie do znalezienia wydajnego sposobu na identyfikację oscylujących układów regulacji i okazało się, że zjawisko jest niezwykle istotne, bo aż 30% badanych układów wykazało skłonność do dewiacji. Moja metoda przysłuży się dalszym wysiłkom zmierzającym do rozwiązania kwestii oscylacji w systemach automatyki budynkowej.

Freiburg majaczy już dla mnie gdzieś we mgłach przeszłości. Nie przeszłością jednak, a naszą wizją jest rozprzestrzenianie się na świat idei, która zagościła w tym mieście, sprzymierzając środowisko i człowieka. Każdemu więc polecam wycieczkę w te rejony i przekonanie się, jak satysfakcjonujące jest chylenie czoła przed tą, która istniała tutaj zanim jeszcze nasi najstarsi dziadowie opuścili swe pradawne koleby, wybierając się przed siebie w poszukiwaniu nowego, lepszego życia.

Tomasz Mrozik

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s