Co tam w Hamburgu piszczy – sprawozdania część druga

Witam wszystkich SdS-owiczów!

Pewnie nie będę wyjątkiem z XVIII-stej edycji jak napiszę, że dopiero co widzieliśmy się wszyscy na seminarium w Osnabrück, a tu już wielkimi krokami zbliża się kolejne wspólne spotkanie.

W Hamburgu wszystko (no prawie wszystko – tutejsza pogoda daje się naprawdę we znaki i już po kilku pierwszych miesiącach doszedłem do wniosku, że opuszczając mieszkanie już nigdy więcej nie zostawię mojego przyjaciela- parasola samego w domu) dobrze się układa, a sam pobyt tutaj w pełni pokrywa się z moimi wyobrażeniami i oczekiwaniami. Miasto jest wyjątkowe, codziennie zaskakuje mnie czymś innym i nadal jest tutaj tyle nowych miejsc do poznania, że nie wiem czy to wszystko uda mi się „odhaczyć”. Na dodatek, fakt, że w półtorej godziny można znaleźć się nad Bałtykiem i w nieco więcej nad morzem Północnym, sprawia, że w weekend zawsze łatwo można sobie zorganizować czas.

Jeśli chodzi o samych mieszkańców, to to, co w największym stopniu zwróciło moją uwagę, to ich wysoka świadomość na temat ekologii i zdrowia – absolutnie wszyscy sortują śmieci i naprawdę dbają o zieleń. Ponadto, zdecydowana większość przykuwa sporą uwagę do produktów, które kupują i gdzie kupują oraz możliwie ograniczają spożywanie mięsa (w 30 osobowym biurze mamy 5 wegetarianów i 2 weganki). Zamiast niego, „Hamburgczycy” znajdują zamienniki w postaci soi i ryb, którym trudno się nie oprzeć, szczególnie, że możliwie najświeższe łatwo można dostać na popularnym „fischmarkcie”. Dobrze jest otaczać się w pozytywnie motywującymi ludźmi.

Tak wygląda w skrócie życie w Hamburgu. Teraz chciałbym napisać parę zdań, na temat samych praktyk.Tak jak wspominałem, nachodzi pora na zaprezentowanie moich wyników podczas seminarium w Cloppenburg. Ostatnie kilka wieczorów poświęciłem na przygotowanie mojej prezentacji, na którą, korzystając z okazji, bardzo gorąco zapraszam. Przybliżę w niej mój projekt, nad którym pracowałem: „Energy performance in buildings. Implementation of EU Directives on energy performance in buildings”, w ramach którego, miałem okazję dowiedzieć się więcej m.in. na temat procesu określania standardu budynku, według niemieckich przepisów – EnEV (Energieeinsparverordnung). W przypadku naszego projektu klasyfikacja ta okazała się być wyjątkowo skomplikowana. Nasz budynek – XIX wieczny pałac, objęty konserwacją zabytków, składa się bowiem zarówno z części istniejącej, jak i nowoprojektowanej. Określenie metody kalkulacji i sposobu na odpowiednie wyliczenie standardu energetycznego budynku było długim procesem, w którym razem z inwestorem uczestniczyliśmy my- architekci, a także instalatorzy, urzędnicy, konserwator zabytków i historyk.

Po wyjaśnieniu kwestii prawidłowego obliczenia klasy energetycznej budynku (podział między nowym, a zastanym), mogliśmy rozpocząć współpracę przy sporządzaniu wytycznych, dotyczących wartości izolacyjnych, którym będą musiały odpowiadać projektowane elementy budynku. takie jak okna, ściany zewnętrzne, dach itd. Na podstawie tych danych, w ostatnich dniach zaczęliśmy sporządzać rysunki wykonawcze. Projektowanie detali będę miał okazję kontynuować przez kolejne 6 miesięcy, dzięki uprzejmości DBU, które zgodziło się na przedłużenie mojego pobytu w ramach stypendium o następne pół roku – dziękuję!

Zapraszam raz jeszcze na moją prezentację do Cloppenburga i dziękuję zarówno DBU, jak i SdS za wsparcie i nieustanną gotowość udzielenia pomocy! 🙂

U mnie dobija właśnie 23:00, wobec czego mówię Wam moi Kochani,

Gute Nacht,

Paweł

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s