Pracownia projektowa na Leuphana Universität Lüneburg, czyli krótki dialog o „Zrównoważonym rozwoju” w międzynarodowym towarzystwie stypendystów DBU

W dniach 27 – 29 lipca 2015 roku gościliśmy (ósemka polskich stypendystów DBU i SDS-u XVIII edycji) na Uniwersytecie w Lüneburgu (mieście położonym ok. 50 km na pd-wsch. od Hamburga i wchodzącym jednocześnie w skład metropolitalnego obszaru Hamburga), w ramach Fachkolloquium dotyczącego zrównoważonego rozwoju. Fachkolloquium, prościej, po polsku ujmując – konwersatorium dotyczącym zrównoważonego rozwoju. Tematem przewodnim międzynarodowego spotkania było „Wzmocnienie przekazu i komunikacji w zrównoważonym rozwoju, poprzez kluczowe zasady, takie jak: kształtowanie przyrody, partycypacja oraz interdyscyplinarność badań” (niem. „Verstärkung der Community-Bindung durch Schlüsselprinzipien der nachhaltigen Entwicklung: Naturbildung, Partizipation und Transdisziplinarität”). W spotkaniu brała udział również liczna reprezentacja naszych rówieśników z Bułgarii, mniej liczna acz aktywna grupa stypendystów z Rumunii oraz niemieckich gospodarzy z Leuphany.

Podróż na uniwersytet z miejsc zamieszkania przebiegała z licznymi przygodami, poczynając od sobotnio-niedzielnych kierowców, problemy z mnogością regionalnych biletów na stacji w Hamburgu, po fitness na podmiejskich przystankach w Luneburgu kończąc. Po przebyciu komunikacyjnego slalomu, dotarliśmy ok. godziny 13-14 w poniedziałkowe popołudnie do kampusu uniwersyteckiego. Ciekawostką jest, że Uniwersytet założono w 1946 roku, a kampus był adoptowany po wojnie z byłych koszar wojskowych, przez co dominuje czerwona cegła, a z wydziału na wydział jest dosłownie wszędzie dwa kroki. Obecnie na uczelni kształci się tutaj około 10 tys. osób. Nota bene miasto w nazwie ma zaznaczony uniwersytecki charakter, tzn. Hanse- und Universitätstadt Lüneburg.

Spotkanie rozpoczęło się przywitaniem przez Panią Koordynator Freyer-Wille, naszą bułgarską koleżankę Milenę (prowodyra całego zamieszania) oraz niemieckich gospodarzy z instytutów Zrównoważonego Rozwoju, Studiów Zintegrowanych czy Komunikacji Środowiskowej. Pierwszy dzień „naukowej imprezy” minął nam, niżej tu podpisanym, na krótkim przedstawieniu gdzie, co i jak realizujemy naukowo oraz jaki może mieć to wkład w zrównoważony rozwój. Następnie wysłuchaliśmy, dwóch wykładów dotyczących interdyscyplinarnych podstaw zrównoważonego rozwoju. Pierwszy wygłoszony został przez Profesora Bartha z miejscowego uniwersytetu, natomiast drugi przez doktorantkę z goszczącego nas instytutu. Po kolacji w schronisku młodzieżowym znajdującym się nieopodal uniwersytetu, odbyliśmy wieczorny spacer z przewodniczką rynkiem i ulicami starego miasta, na porcie rzecznym kończąc. Przewodniczkę mieliśmy stylową, odzianą w typowy średniowieczny bordowy strój mieszczanki. Pogodę zaś mieliśmy w kratkę jak typowy kilt szkocki. Pół godziny ulewy, poł godziny słońce i tak naprzemiennie. Podziwialiśmy haenzatyckie zabytki, z ratuszem, kościołami (m.in. St. Nicolai, St. Johannis), stylowe kamieniczki, rynek z portem, dawny młyn wodny z pełnym kwiatów i kłódek „mostem zakochanych” Brücke zwischen Abtsmühle und Haupthaus, izbą rzemieślniczą Industrie- und Handelskammer. Ciekawym elementem były dekle od studzienek kanalizacyjnych z enigmatycznym symbolem „M” czyli „Mons, Pons, Fons“ czyli przekładając z niederdeutsch (tudzież plattdeutsch) na niemiecki „Berg, Brücke, Quelle” opisujący źródła miasta i jego „zrównoważony” rozwój przez wieki. Znakiem dawnych kopalni soli były zapadnięte w ziemię kamieniczki. Wieczorową porą poszliśmy wypić kolację, czyli posilić i ogrzać miejscowym napitkiem.

Przedpołudnie drugiego dnia spotkania, po śniadaniu, przypadło na właściwą część warsztatów. Podzieliliśmy się na cztery zespoły robocze, które miały za zadanie opracowanie materiału, w ramach czterech następujących paneli dyskusyjnych, dotyczących zrównoważonego rozwoju:

  • Typy metod stosowanych w badaniach naukowych z zachowaniem idei zrównoważonego rozwoju (normatywne, integratywne, partycypujące itd.),
  • Znaczenie pracy naukowej i badań dla społeczeństwa (czy wyniki pracy działają indukcyjnie i motywująco na świadomość ekologiczną społeczeństwa? Jaka perspektywa między badaniami i społecznościami jest istotna, indywidualna czy grupowa?) Czy i jak nauka i badania promują środki i innowacje w kierunku ochrony środowiska i jego zrównoważonego rozwoju?
  • Jak ważna jest współpraca między społecznością, instytucjami naukowymi, badaczami czy gospodarką na gruncie zrównoważonego rozwoju (na lokalnym i międzynarodowym poziomie)?
  • Wyzwania na przyszłość w wyżej wymienionym zakresie?

Uczestnicy warsztatów po przebytej burzy mózgów, a co i niektórzy mając możliwość artystycznie się wyżyć i zwerbalizować swoje poglądy (co widoczne na zdjęciach), przystąpili do czterech rund panelowych dyskusji nad wyżej wymienionymi punktami. Przebyta dyskusja była polem wymiany doświadczeń młodych stypendystów działających na styku różnych gałęzi i branż nauki, gospodarki i społeczeństwa, będąc jednak zawsze w obszarze ochrony środowiska, mając na uwadze równocześnie zrównoważony kontekst. Np. jeśli chodzi o metody ciekawymi wnioskami były: możliwość dyfuzji różnych metod w różnych dziedzinach nauk, konieczność syntetyzowania wyników i poddawania ich aplikacyjności (Smart data). W przypadku znaczenia pracy zespołowej istotnym okazuje się ciągła kooperacja, „brainstorming” różnych branż, możliwość kooperacji instytucji ze szkołami, pozyskiwanie nowych uzdolnionych adeptów, jak również poszukiwanie dodatnich sprzężeń zwrotnych („feedback”). W przypadku znaczenia pracy naukowej dla społeczności tych lokalnych i trochę szerszych, czynnikiem poszukiwanym jest poprawa stylu i jakości życia, optymalizowanie kosztów ekonomicznych zmian, odnajdywanie różnych sieci powiązań i sprzężeń, które mogą być uzasadnieniem proekologicznych zachowań i projektów, będących jednocześnie „same przez się” atrakcyjniejszymi od środowiskowo-uciążliwych stosowanych do tej pory działań i rozwiązań. W przypadku z kolei wizji, najważniejszym argumentem okazała się świadomość badaczy, społeczności oraz specjalistów, którzy będą kształtować przyszłą rzeczywistość, tu wysunęły się takie argumenty jak planowanie, wiedza, kooperacja, oszczędność i rozsądek, konieczność modelowania zmian i próba prognozy przed przystąpieniem do działania.

Ale gdy już z dachów i trawników wyparował nadmiar wody, a nasze głowy ochłonęły, po przerwie obiadowej, udaliśmy się kolejką podmiejską do Harburga (tak to nie literówka, a dzielnica Hamburga, a niegdyś samodzielne miasto), skąd przeszliśmy na wyspę, do dzielnicy Wilhelmsburg (do pięknego cukierkowo-falistego, tęczowego budynku Neubau der Behörde für Stadtentwicklung und Umwelt BSU). Obok pięknych makiet miasta, prelekcję odbył miejscowy geograf o architektonicznych zapędach, nt. złożonej i ciężkiej historii dzielnicy, jej problemach i szansach w nowej zrównoważonej i proekologicznej społeczności. Taka historia o odradzającym się feniksie z popiołów na żywym miejskim organizmie. Tu ewidentnie urbaniści i architekci byli ukontentowani tą częścią warsztatów. Przewodnik wspomniał nam również o pięknej dzielnicy spichrzów i kanałów (Miasto Spichlerzy – Speicherstadt) ceglany kompleks połączonych ze sobą magazynów w stylu wilhelmińskim z XIX wieku. Następnie, jak już przystało na portowe miasto, w wietrznej raz to ulewnej, raz to pogodnej aurze odbyliśmy spacer podziwiając nowe kubistyczno-naturalistyczne rozwiązania w architekturze (jak np. dom w kształcie ula tzw. „Wälder Haus”), czy nowe energetyczne rozwiązania jak bunkier z planami zaadoptowania na elektrownię (http://green.wiwo.de/hamburger-bunker-vom-schutzraum-zum-kraftwerk/). Przemoczeni do suchej nitki powróciliśmy pod wieczór do miasta by zregenerować swoje siły w dekadencko-kawiarnianej atmosferze uniwersyteckiego miasta, przy filiżance czegoś cieplejszego. Swoja drogą, nasza wesoła trzódka o bohemiańskich zapędach, tak rozkojarzyła kelnerów, w jednej z miejscowych restauracji, że połowa wieczoru minęła na wyjaśnianiu, kto, co, czego i dlaczego by się napił czy spożył, a w ogóle, kto to a tamto zamawiał? Ciężko się jest już skupić po pełnym atrakcji dniu…

Trzeci dzień warsztatów minął szybko, sprawnie i aktywnie. Mieliśmy przyjemność odbyć zieloną szkołę (dziecięcy survival) w Schulbiologie- u. Umweltbildungszentrum SCHUBZ obok Leuphana Universität. Mogliśmy zapoznać się, jak z użyciem jeden liny i stypendystki DBU i SDS-u wydobyć kompas z jeziora pełnego krokodyli (nie wchodząc przy tym do wody), jak z użyciem kompasu, papierowego źródełka i tabliczki do pisania zorganizować podchody i w fajny sposób nauczyć dzieci podstaw topografii, jak przy użyciu dwóch lin i uprzęży wspinaczkowej wykonać most. Reasumując, mogliśmy w to przedpołudnie spędzić miło i aktywnie czas, w miłym i proekologicznym miejscu w środku lasu. Po obiedzie kończącym warsztaty rozjechaliśmy się do miejsc realizacji naszych praktyk, z ciężkim sercem i głową zaprzątniętą mającym się już za dwa tygodnie odbyć naszym statutowym seminarium, gdzie po raz kolejny będziemy mogli wymienić nasze praktyczne doświadczenia i podzielić się teoretycznymi i eksperymentalnymi wynikami z dotychczasowych badań oraz obserwacji.

W tym intensywnym i pełnym wyzwań nastroju braku czasu i goniącej nas sesji, pozdrawiamy wszystkich czytelników wakacyjnie i słonecznie.

Niżej podpisani…

Zuzanna Arkuszyńska (Passivhaus Institut/Darmstadt), Julita Gnatkowska (WEHRLE Umwelt GmbH/Emmendingen), Michał Kalinowski (UFT/Brema), Marek Kaszuba (TUBAF/Freiberg), Małgorzata Kotkowicz (UfU/Berlin), Jerzy Szydłowski (UFZ/Lipsk), Sylwia Turowska (fokus GmbH/Lipsk) i Zuzanna Zagrodzka (GEOMAR/Kilonia)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s