Farmy wiatrowe i środowisko

Farma wiatrowa oddziałuje na środowisko w fazie budowy, eksploatacji oraz po zakończeniu użytkowania.

Oddziaływanie w fazie budowy

Oddziaływania powstające w fazie budowy są czasowe i obejmują głównie zmiany związane z dotychczasowym użytkowaniem gruntu – budowa wieży, której wysokość dochodzi niekiedy nawet do 100 m, wymaga solidnie posadowionych fundamentów. Fundamenty są budowane  na głębokość od 3 do nawet  15 m wgłąb, a ich głębokość zależy od takich czynników, jak właściwości gruntu i parametry turbiny. Oprócz tego całe przedsięwzięcie musi posiadać przyłączenie do sieci, a więc konieczne staje się położenie kabli w ziemi, na głębokości ok. 0,5 m.

W fazie budowy oddziaływanie na środowisko następuje także w wyniku budowy dróg dojazdowych do placu budowy. Drogi te stają się nowym elementem w krajobrazie, zazwyczaj lokalizowane są na gruntach rolnych i zwykle nie są zbyt intensywnie użytkowane. Jednak ich budowa może wiązać się z trwałą fragmentacją siedlisk przyrodniczych, stąd tak ważne jest odpowiednie rozplanowanie przestrzenne całej inwestycji. Oddziaływanie w fazie budowy ma charakter czasowy i krótkotrwały, ale zawsze powinno być uwzględniane przy analizowaniu oddziaływania inwestycji na środowisko.

Oddziaływanie na ptaki

Największe kontrowersje w środowiskach ekologów wzbudza zawsze oddziaływanie w fazie eksploatacji, czyli oddziaływanie farmy wiatrowej na ptaki i nietoperze. Oddziaływanie na ptaki polega na zakłócaniu tras przelotowych przez turbiny, stojące na wysokich wieżach, co skutkuje kolizją ptaka z łopatami wirnika. Oczywiście oddziaływanie to jest różne i zależy od gatunku ptaków występujących na danym terenie, od wysokości turbiny i od zwyczajów danego gatunku.

Niektóre ptaki nie są w stanie dostrzec przeszkody stojącej na ich drodze, bo mają specyficznie rozstawione oczy – większość ptaków ma oczy po bokach głowy, dlatego często pojawia się tzw. „ślepy punkt” usytuowany na wprost dzioba. Druga sprawa to to, że różne gatunki ptaków latają na różnych wysokościach. W wyniku uszkodzeń mechanicznych, czyli poturbowania przez łopaty turbiny, najczęściej giną ptaki drapieżne, których trasy przelotowe znajdują się na znacznych wysokościach nad powierzchnią terenu.

Problemem jest też oświetlenie turbin w nocy. Ptaki podczas nocnych przelotów instynktownie poruszają się w kierunku świateł umieszonych na turbinach. Nawigują po gwiazdach i małe, świecące punkty, którymi oznaczone są turbiny ze względów bezpieczeństwa, na ciemnym niebie wyglądają właśnie dla ptaków jak gwiazdy.

Oddziaływanie na nietoperze

Oddziaływanie wiatraków na nietoperze związane jest z ryzykiem wystąpienia kolizji nietoperzy ze skrzydłami turbiny. Nietoperze ciągną w kierunku wiatraków na żer. W pobliżu śmigieł wiatraka powietrze jest cieplejsze, a ciepłe powietrze przyciąga owady, którymi żywią się te ssaki. Dodatkowo owady lubią jasne kolory, a na takie zazwyczaj malowane są turbiny (ze względów krajobrazowych).

Inną przyczyną śmierci nietoperzy jest barotrauma, czyli śmiertelne uszkodzenie ciała na skutek różnicy ciśnień powstającej między otoczeniem, a powietrzem w pobliżu wirnika turbiny. Delikatne ciało nietoperza nie jest w stanie znieść takich warunków. Na skutek różnicy ciśnień pękają pęcherzyki płucne i wnętrzności tych małych ssaków.

Określenie rozmiaru śmiertelność

Należy zawsze pamiętać, że badania śmiertelności ptaków i nietoperzy obarczone są dużym błędem wynikającym z tego, że bardzo ciężko jest ustalić dokładną ilość padłych osobników. Ranne ptaki i nietoperze stają się pożywieniem dla drapieżników. Często też zwierzęta są odrzucane przez łopaty wirnika na znaczne odległości i w wielu przypadkach niemożliwe staje się ich znalezienie. Stąd przy analizowaniu rozmiaru śmiertelności zwierząt spowodowanej przez wiatraki można mówić jedynie o szacunkowych wartościach.

Dlatego priorytetem przy planowaniu farmy wiatrowej powinno być stosowanie rozwiązań przyczyniających się w jak największej mierze do zapobiegania negatywnemu oddziaływaniu wiatraków na ptaki i nietoperze.

Monitoring

Podstawową kwestią jest dobór odpowiedniej lokalizacji dla farmy wiatrowej. Turbiny nie mogą znajdować się na trasie przelotowej ptaków ani zakłócać warunków ich bytowania, zwłaszcza w fazie godowej i w fazie lęgu. W celu prawidłowego wyznaczenia tras przelotowych konieczny jest monitoring, trwający  niekiedy nawet dwa lata. Prawidłowo wykonany monitoring środowiskowy pozwala na określenie gatunków występujących na danym terenie oraz na określenie faz aktywności zwierząt i poznaniu ich zwyczajów.

Przestoje turbin

Monitoring może dostarczyć wytycznych do minimalizacji negatywnego oddziaływania farmy wiatrowej. Po zebraniu dokładnych informacji na temat gatunków żyjących  na danym terenie można określić np. algorytm przestojowy dla poszczególnych turbin. Polega to na tym, że na podstawie obserwacji aktywności poszczególnych gatunków ustala się okresy, kiedy turbiny zostają wyłączone. Zastosowanie takiego rozwiązania w planowaniu farmy wiatrowej jest korzystne dla inwestora, bo przy niewielkiej rezygnacji z przychodu zwiększa szanse na uzyskanie decyzji środowiskowej, a jednocześnie redukuje negatywny wpływ turbin na zwierzęta. Przestoje turbiny powinny także być stosowane przy bardzo małych prędkościach wiatru, gdzie produkcja prądu jest niewielka (na zasadzie rezygnacji z małego profitu finansowego na rzecz dużego plusa w kwestiach środowiskowych dla całej inwestycji).

Zmniejszanie atrakcyjności terenu

Innym rozwiązaniem, jakie można brać pod uwagę podczas minimalizacji negatywnego wpływu farmy wiatrowej na środowisko, jest obsiewanie terenów farmy wiatrowej gatunkami zbóż nieatrakcyjnymi dla ptaków występujących w okolicy. Ma to jednak dwie strony medalu – z jednej strony przyczynia się do zmniejszenia oddziaływania wiatraków na ptaki, ale z drugiej ogranicza swobodę użytkowania gruntu przez rolnika.

Z perspektywy inwestora

Warunki dla rozwoju farm wiatrowych w Polsce są trudne. Ze względu na bałagan przestrzenny ciężko znaleźć odpowiednio duże tereny pod budowę farmy wiatrowej. Gdy uda się taki teren znaleźć, zazwyczaj pojawia się problem z przyłączeniem do sieci. A gdy i ten problem uda się rozwiązać, społeczność lokalna protestuje, bo  nie ma prawnie określonych odległości od zabudowań, jakie muszą być zachowane  przy budowie elektrowni wiatrowej.

Co dalej?

Problem polega na tym, że dziś sytuacja z wiatrakami wygląda bardzo chaotycznie – każdy „ciągnie” w swoją stronę: a) deweloperzy chcą za wszelką cenę postawić wiatraki i produkować prąd (traktując kwestie środowiskowe jako kłody rzucane przez nawiedzonych ekologów pod nogi); b) społeczności lokalne protestują, bo obawiają się o komfort życia i o zdrowie (często z wyjątkiem osób, którym zaproponowano dzierżawę gruntu pod turbinę); c) ekolodzy protestują, bo: patrz punkt a). No i koło się zamyka.

Kwestie związane z rozwojem energetyki wiatrowej w Polsce powinny zostać jak najszybciej uregulowane. Rozwój technologii stosowanych w branży wiatrowej powoduje, że turbiny są coraz większe, ich moc wzrasta, zwiększa się też systematycznie ilość powstających farm wiatrowych. Miejmy nadzieję, że projektowana od dawna Ustawa o odnawialnych źródłach energii stanie się pierwszym krokiem ku prawnemu uporządkowaniu zagadnień farm wiatrowych, zapewniającemu zrównoważony rozwój tej gałęzi energetyki odnawialnej.

Pamiętajmy, że rozwój energetyki odnawialnej, w tym w farm wiatrowych, służy wspólnym celom. Chodzi nie tylko o ochronę klimatu, ale też o dywersyfikację źródeł energii oraz o zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Tekst powstał dla portalu EcoGeo – Strefa ludzi świadomych”

Reklamy

4 myśli w temacie “Farmy wiatrowe i środowisko

  1. Te 2 km i 500 metrów to są dla mnie bardzo śmieszne sprawy. Wiadomo, że w terenie hałas odbija się, wędruje, zniekształca i naprawdę trudno jest powiedzieć, że to będzie 500 metrów czy 5000 metrów. To może być 500 metrów gdy pomiędzy wiatrakiem a budynkiem nie ma nic w dodatku wieją w tym kierunku przeważające wiatry, ale może nie być problemu hałasu za te 500 metrów, jeśli np. pomiędzy wiatrakiem a budynkiem jest wzniesienie, albo np. budynek jest zasłonięty stokiem wzniesienia. Dlatego potrzebny jest dobrze udokumentowany raport OOŚ.

    Osobiście widziałem wiatraki np. w Danii tuż przy osiedlach mieszkaniowych, a nawet w samej zabudowie, albo np.: tuż przy innych instalacjach przemysłowych.

    1. No właśnie – hałas jest bardzo różny w różnych warunkach terenowych, no i trzeba brać też pod uwagę zawsze hałas tła. I obalić mit, że szum wiatraka (bo to właściwie nie jest hałas – szumi powietrze, gdy łopata mija wieżę, a generator i wirnik są obecnie tak budowane, że nie wydają żadnych dźwięków) jest porównywalny do odgłosu startującego helikoptera…..

  2. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Wszelkie protesty biorą się moim zdaniem z braku jasnych zasad w zakresie lokalizacji farm wiatrowych. Myślę, że intensywne protesty, które mamy dzisiaj, w dużej mierze wynikają z nieznajomości specyfiki oddziaływania wiatraków na środowisko, do tego dochodzą ludzkie konflikty w społecznościach lokalnych na linii Wójt – Rada Gminy – Mieszkańcy. Ale moim zdaniem wiele protestów powstało ze słusznych pobudek. Dziś coraz więcej mówi się o wpływie wiatraków na zdrowie, o tym, jak ważne jest odpowiednie ulokowanie inwestycji, o zrównoważonym podejściu do tematu. A jeszcze parę lat temu, kiedy wiatraki dopiero zaczynały pojawiać się w krajobrazie Polski (często na podstawie warunków zabudowy otrzymanych od Wójta na zasadzie subiektywnych uczuć w kierunku Inwestora), bez uwzględniania ochrony środowiska, bez konsultacji społecznych, protesty były naprawdę potrzebne. Wtedy kwestie finansowe stały na pierwszym, i w zasadzie jedynym, miejscu. Teraz protesty często wynikają z pieniactwa i chęci „zaistnienia” na skalę lokalną. Ludzie wiedzą dobrze, że wywołując skandal, a zwłaszcza taki z udziałem TV, utrudnią inwestorowi działania na długi czas.

    (A tak na marginesie w nawiązaniu do hałasu – gdzieś mam oficjalne stanowisko Ministerstw Zdrowia w sprawie zachowania minimalnej odległości farm wiatrowych od zabudowań mieszkalnych ze względu na hałas, która powinna wynosić 2 km (poszukam i wrzucę). Ten dokument teraz stanowi bardzo mocny argument dla przeciwników inwestycji, choć nie jest oficjalnym kryterium lokalizacyjnym. Wytyczne GDOŚ podają jako minimalną bezpieczną dla ludzi odległość 500 m – zatem można tutaj naprawdę podyskutować i dlatego tak bardzo potrzebne jest jednoznaczne uregulowanie wszystkich kwestii)

    Inna sprawa to to, że raporty środowiskowe bardzo często są na żenująco niskim poziomie. Jakiś czas temu oglądałam w necie debatę w Sejmie, gdzie rozmawiano właśnie o sytuacji prawnej na temat farm wiatrowych. Podczas debaty przytaczano całe fragmenty raportów, skopiowane z jednego opracowania. Pojawiały się też fragmenty świadczące o nieznajomości podstawowych procesów zachodzących w środowisku i wiele innych ciekawostek (postaram się odszukać link i wrzucić tutaj w komentarze). I faktem jest, że raporty takiej jakości stanowią często podstawę wydawania pozwolenia na budowę farmy wiatrowej. Jednocześnie mamy drugą stronę medalu – urzędników w RDOŚ, którzy gdy tylko widzą gdzieś w sąsiedztwie (nieważne jak dalekim) jakąkolwiek formę ochrony przyrody, bezwzględnie i na zapas, uwalają raporty, wymagają dodatkowych analiz przedłużając czas wydania decyzji w nieskończoność.

    Myślę, że rozwój energetyki wiatrowej w Polsce przypomina dziś wędrówkę dziecka we mgle. Inwestorzy próbują za wszelką cenę wybudować farmę wiatrową, kierując się przede wszystkim dostępnością terenu i możliwością podłączenia do sieci. Na potrzeby inwestycji finansują zmiany MPZP i Studium, co też już zresztą stało się przedmiotem wnikliwego zainteresowania NIK-u. Gdybyśmy mieli regulacje zbliżone do niemieckich, wiele kontrowersji nie miałoby po prostu prawa powstać i wtedy zarówno inwestorzy, jak władze gmin, a szczególnie mieszkańcy, mogliby spać spokojnie i działać na jasno sprecyzowanych zasadach.

  3. Ciekawe, ze tak mało jest w artykule o hałasie. Obecnie jest to jeden z najbardziej dyskutowanych w kontekście wiatraków problemów i wielu chce, aby wyznaczono arbitralnie jakieś odległości wiatraków od zabudowań właśnie z powodu hałasu. Dla mnie to nonsens, bo praktycznie hałasu od takich wiatraków żadnego nie ma, no ale takie są protesty. Jak dla mnie i tak wszystkie te problemy z wiatrakami czy innymi inwestycjami biorą się z tego, że system ocen oddziaływania na środowiskowe jest źle skonstruowany, jest w nim wiele dziur, wiele sprzeczności interesów (finansowanie OOŚ przez inwestora i słaby nadzór nad jakością raportów), mała przejrzystość procesu. Do tego wiele inwestycji można realizować bez planu zagospodarowania, co już jest kompletnym brakiem kontroli nad zabudową, co generuje dodatkowy chaos.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s